W pewnym kraju żył pastuszek imieniem Janek. Nie miał ani rodziny, ani przyjaciół. Nawet jego pracodawca nie lubił go, gdyż pastuszek był skryty i wolał rozmawiać ze swoją sroczką niż z ludźmi.
Sroczkę znalazł Janek w zimie. Była zmarznięta i pokaleczona. Zabrał ją do szopy, w której spał i pielęgnował dopóki nie wyzdrowiała. Sroczka lubiła latać po okolicy i zaglądać w każdy zakamarek. O wszystkim czego się dowiedziała opowiadała potem Jankowi. Może właśnie dlatego nie przepadał pastuszek za towarzystwem ludzi, że tak dużo o nich wiedział?
Pewnego dnia poleciała stoczka na zamek królewski. Król właśnie się mył i zdjął swój rodowy pierścień by mu nie przeszkadzał. Pierścień błyszczał w promieniach słońca i sroczka nie mogła się oprzeć wrodzonemu nawykowi. Pochwyciła go w dziobek i odfrunęła. Król bardzo się złościł nie mogąc odnaleźć pierścienia, ale ponieważ groźby i krzyki nic nie pomagały kazał ogłosić, że kto odnajdzie pierścień dostanie w nagrodę tysiąc dukatów.
Sroczka przyniosła swoją zdobycz Jankowi a on postanowił odebrać królewską nagrodę.
"Po co mam pracować u obcych ludzi - pomyślał - gdy sam mogę zostać bogatym dziedzicem."
Udał się na zamek i oddał pierścień. Lecz król, gdy już odzyskał zgubę wcale nie miał zamiaru tracić tysiąca dukatów i powiedział;
- Słuchaj Janku, zadam ci zagadkę. Jeżeli zgadniesz, dostaniesz nie tysiąc a dwa tysiące dukatów, jeśli nie - odejdziesz bez zapłaty.
Janek podrapał się w głowę. Nie miał zamiaru stracić nagrody, ale z drugiej strony mógł ją podwoić.
- Zgoda- zdecydował w końcu.
- Otóż masz mi powiedzieć jak miał na imię mój pradziadek. Daję ci czas do jutra na zastanowienie - powiedział król pewny , że ocalił swoje dukaty.
Jaś wyszedł z zamku i udał się prosto do wsi za wzgórzem , w której mieszkał najstarszy człowiek w okolicy. Wiedział o nim od sroczki . Stuletni dziadek był trochę głuchy ale po wielu krzykach w końcu zrozumiał o co chodzi i powiedział Jasiowi imię królewskiego pradziadka.
Chłopiec jak gdyby nigdy nic wrócił do szopy i położył się spać. Nazajutrz poszedł na zamek.
- No? - spytał król - odgadłeś moją zagadkę?
- Pradziadek Waszej Królewskiej Mości miał na imię Konstanty i nosił numer XV.
Król spurpurowiał na twarzy ale musiał przyznać , że Janek odgadł.
- Może chcesz spróbować jeszcze raz - spytał pastuszka - jeśli byś zgadł dostałbyś cztery tysiące dukatów.
" Toż to majątek jakich mało" - pomyślał Janek i zgodził się.
- Zgadnij gdzie chowam klucz od skarbca - powiedział król uśmiechając się pewien wygranej.
Mając czas do następnego dnia Jaś opuścił zamek. Przewracał się z boku na bok przez całą noc , ale nad ranem zasnął nie wymyśliwszy nic.
Tymczasem sroczka poleciała na zamek do królewskiej sypialni. Usiadła na poręczy królewskiego łoża i spytała śpiącego króla , gdzie chowa klucz od skarbca. Król odpowiedział nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Sroczka wróciła do szopy a rankiem, gdy się Jaś obudził opowiedziała mu co zaszło w nocy.
Gdy Janek odgadł i tą zagadkę król był wyraźnie zdenerwowany. Wyszedł do drugiej sali i długo nie wracał. W końcu wszedł, usiadł na tronie i powiedział;
- Dysponujesz już wielkim majątkiem, ale dam ci szansę na zdobycie połowy królestwa jeśli wykonasz postawione przeze mnie zadanie.
Janek spodziewał się nowego utrudnienia lecz nie wypadało mu odmówić - zgodził się zatem.
- Przyprowadzisz mi na zamek Szarego Wilka. Tylko ma być żywy.
Pastuszek ruszył w drogę a król aż podśpiewywał z radości;
- Wilk go rozszarpie! Wielu myśliwych próbowało zabić bestię i nikomu się to nie udało a cóż dopiero przyprowadzić go żywcem.
W ten sposób chytry władca chciał ocalić swoje dukaty.
Tymczasem Jaś pewnym siebie krokiem ruszył prosto do lasu. Nagle zagrodzł mu drogę Szary Wilk;
- Czego szukasz w moim lesie? - zawarczał.
Jaś ukłonił mu się i odparł;
- Przyszedłem w imieniu króla zaprosić cię do zamku na ucztę.
- Czemu nie? On jest królem ludzi ja królem wilków. Możemy razem zasiąść do stołu.
I Szary Wilk ruszył z Jankiem do zamku.
Gdy król go zobaczył schował się za tronem ze strachu.
- Uuuu!! To tak witasz gości?! - zawył wilk i obrażony opuścił zamek porywając po drodze kilka jagniąt z królewskiego stada.
Król opanowawszy strach i wstyd przemówił;
- Teraz jesteśmy jak równy z równym. Połowa królestwa należy do ciebie a połowa do mnie. Zróbmy zatem ostatni zakład. Kto wygra będzie królem, kto przegra musi iść precz i nigdy tu nie wracać.
- Zgoda - ochoczo przystał na warunki Janek, ponieważ spodobała mu się ta gra.
- Jeśli przyniesiesz mi kamień z piekła - wygrałeś. Pamiętaj, że musi być jeszcze ciepły!
Zakład był tak dziwny, że nawet dworzanie zaczęli szeptać między sobą kręcąc głowami. Za późno jednak już było by się wycofać.
Przez kilka dni Janek zastanawiał się jak zdobyć piekielny kamień, aż w końcu sroczka przypomniała sobie, że w opuszczonej wsi jest głęboka studnia sięgająca do samego piekła.
Poszedł tam pastuszek , nazbierał kamyków i zaczął je wrzucać do studni. Jeden z nich wpadł diabłu do zupy, gdyż w piekle właśnie był obiad. Diabeł tak się zezłościł, że wyrwał z bruku kamień i cisnął nim do góry.
Janek tylko na to czekał. Złapał kamień i pobiegł z nim na zamek.
Król nie chciał jednak dotrzymać słowa.
- To nie jest kamień z piekła! - krzyczał - Chcesz mnie oszukać!
Wezwano biskupa by spór rozstrzygnął. Biskup długo przyglądał się kamieniowi , wreszcie poszedł po wodę święconą i pokropił go nią; kamień rozżarzył się do czerwoności i pękł.
- Nie mam wątpliwości - powiedział biskup - to jest piekielny kamień.
Na nic nie zdały się protesty chytrego króla - wygnano go z państwa a na tronie zasiadł Janek.
Pastuszek rządził długo i sprawiedliwie a sroczka mogła do woli bawić się klejnotami w królewskim skarbcu.
P.S. Dla dzieci ciekawskich;
Chytry król chował klucz do skarbca pod koroną.
KONIEC